środa, 22 stycznia 2014

Odwiedziny na oddziale:)

Witamy, witamy. Długo nas nie było, lecz to przez t, że ciągle coś w naszym życiu się dzieje. A to święta, a to śnieg spadł:) teraz przygotowujemy si do 3-ecich urodzin Oluni. Przecież trzy latka to poważny wiek;) 7 luty, to nasz szczęśliwy dzień:):)
Ale my nie o tym.. Dziś byłyśmy w  szpitalu na PL (punkcji lędźwiowej).  

Każdy nas pyta jak jest, jak było. A no fajnie było. Ale co może być fajnego w wyjeździe do szpitala. Wicia odpowie CIOCIE :)
Była dziś Ciocia od Kotka, Ciocia od "piekło niebo", i Mała Pani:) Wszystkie bardzo lubimy i serdeczni pozdrawiamy:) Ola przeszczęśliwa, bo spotkała się również, ze swoim narzeczonym Adasiem:)

 Było miło, rodzinnie. Aaaa i kurczak na obiad był. Tak, tak, tak, pieczony, musiał być smaczny, bo dzieciaki wciagnęły po całym kawałku:)

Wiciulka ma dziś dzień dziecka. Z racji tego, że spała w aucie przez całą drogę, zasnęła późno w rodziców łóżku:) A więc Olcia śpi z Mamusią, a Tata dostał eksmisję na dół :)

A więc pozdrawiamy gorąco i przesyłamy moc buziaków, ja uciekam do mojej wspaniałęj i dzielnej córeczki, przytulać i całować, moje stópki i rączki <3

wtorek, 31 grudnia 2013

Koniec roku 2013

Długo nas nie było. Wiecznie coś do zrobienia, Mikołajki, Święta, przygotowania, przedświąteczne zakupy. Ale w taki dzień jak dziś trzeba coś naskrobać ;)
Czas na podsumowanie roku 2013.
Miał być najszczęśliwszy, bo przecież w naszym życiu same 13 występują. Podsumowując taki właśnie był.
W marcu Olunia zachorowała, ale teraz jest ostatni dzień grudnia i wszystko jest na dobrej drodze do całkowitego wyzdrowienia ;) Nasza słodka, cudowna dziewczynka. :)
Byłyśmy 27 grudnia w szpitalu, punkcja szpiku i do domu. Jedziemy teraz 22 stycznia. Czekamy z niecierpliwością na "całkowitą wolność" Grudzień minął szybko i przyjemnie, w kolejnym poście pokażemy kilka zdjęć  z błogo upływającego czasu.
Uciekamy szykować sylwestrową kolację;)

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

środa, 4 grudnia 2013

Nasz przyjaciel - PIES

Mamy psa, a raczej suczkę, KLEO się zwie. Dla Oluni jest to ukochana Kleosia. Mówi się, że pies to największy przyjaciel człowieka.
Tak to prawda!
Słyszałam tez kiedyś, że jak ktoś z bliskich zachoruje to pies przejmuje chorobę.
Tak też się stało w naszym przypadku. Dowiedzieliśmy się dziś, że Kleosia choruje na białaczkę i do tego ma nowotwór śledziony. Wiem, wiem ironia losu, dziecko z białaczką i pies z białaczką.
Trudno i ciężko nam z ta wiadomością. We wtorek dzięki uprzejmości i wspaniałomyślności cudownych weterynarzy Kleo przejdzie operację. Czkamy aż przybędzie do nas krew z Krakowa i mimo tego, że szanse wynoszą 50% zdecydowaliśmy. Bez operacji zostały jej 2 miesiące życia z operacją ok roku. Robimy to dla nas, dla Oli... Jest z nią bardzo związana.

Kilka zdjęć tej wielkiej miłości Wam pokażę.

 







Mamy nadzieję, ze ta przyjaźń jeszcze długo potrawa :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Magiczne mleczko

Przed każdą punkcją szpiku, bądź lędźwiową, Ola dostaje magiczne mleczko po którym zasypia;) a każdym razem jest płacz o to samo. Ola chce widzieć, jak mleczko leci (bo ona chce jak kotek:]) nigdy nie widzi. Więc teraz Tata Rafał postanowił nagrać naszą małą księżniczkę. Filmik urwany, bo samą zaśnięcie Fasolki nie jest przyjemne.
Przedstawiamy Wam 1/100 naszego szpitalnego życia.


Wczorajsze wróżby andrzejkowe uważamy za udane;) Oli z wosku wyszło serce i suknia balowa, mi baletnica, a Rafałowi pies pudel :D

niedziela, 24 listopada 2013

Inwazja MYSZ :)

Hey Hi Hello;)

U nas wesoło i niespodziankowo :) Dzięki wspaniałemu talentowi naszej nowej Cioci Natalii Ola dostała przecudowny prezent. wiadomo nie od dziś, że Aleksandra jest mega fanką Myszki Miki i wszystkiego z tym związanym :) Mała do dziadków  wczoraj na dzień cały pojechała a niespodzianka dla niej się malowała:)
pokażę Wam krok po kroku jak arcydzieło powstawało. Jestem pełna podziwu dla takiego talentu. Jeżeli chcecie zrobić coś niebanalnego w pokoju swoim lub dziecka to jest to super pomysł :)











piątek, 22 listopada 2013

Nuda

Brak natchnienia piśmienniczego ostatnio nas dopadł :)
U nas spokojnie, na co nie narzekamy, marzyłyśmy o takiej nudzie:) Wyniki Olci wymarzone wręcz, czego chcieć więcej :) W środę jedziemy na noc do szpitala. Fasolka będzie miała podłączony holter na dobę, no i zrobiony tak zwany przez nas "przegląd" :) czyli wszystkie wyniki. Spokojniejsi jesteśmy zawsze po wizycie w Klinice.
Niedługo święta. Prezenty po zbierane w kupę. Póki co Ola dostała niesamowite lalki od Babci na poczet Mikołaja :)
Adaś i Ewunia się zwą :) Frajda nieziemska. Lalki mają super ubranka  buteleczki. Słodziaki.

Byłyśmy wczoraj na spacerze. Uwielbiam nasz Mrzeżyński port. Ola ma mega frajdę z karmienia kaczek:) Teraz przynajmniej możemy spacerować i korzystać ze wszystkich dobroci klimatycznych:) Niestety latem jesteśmy więzieni na podwórku, bo niestety nadal odizolowana Aleksandra musi być. Ale to nic, najlepsze wciąż przed nami:)





Pozdrawiamy i buziaki ślemy :)

środa, 13 listopada 2013

Transformation

Witamy:) 
Długi przestój u nas był, ale to dlatego, że łapałyśmy wolne chwile na wsi :)
U nas od rana pozytywnie. Wyniki super, tzn poniżej normy jak u zdrowego człowieka, wiadomo, ale jak dla nas idealne.  Znakiem tego dawki leków zostały idealnie ustalone co do setnych części grama przez naszych cudownych lekarzy. Leczonko wygląda tak, że co środę dzwonimy do kliniki z wynikami i dostajemy wytyczne co do porcjowania :) u nas wyniki są idealne więc i porcje zostają takie jakie były. 
Post miał być o przemianie. A więc... 
Zacznę od tego, że w w 3  protokole leczenia ostrej białaczki limfoblastycznej dzieciaczaki przyjmują cudowny steryd dexamethason. Ma on jakże cudowne skutki uboczne.. Buźki robią się kwadratowe, dzieci jedzą dzień i noc.. Czerwone policzki, do tego wypchany brzuszek, a nóżki jak patyczki. Nałożyło nam się to na Ar/AC (chemia) więc wypadły jej w tym czasie włosy, brwi i rzęsy. Wyglądała źle, nie chce powiedzieć, że strasznie. Wiem, niby nic, ale gdy patrzysz na swoje dziecko, które nie ma ani jednej rzęsy a do tego kwadratową głowę tak, że nie widać jej oczu prawie, to serce pęka.
Moje "brzydkie kaczątko" staje się pięknym łabędziem:) Nowe brwi, cudowne rzęski. Nie jedna dorosła kobieta pozazdrościła by jej tej oprawy oczu. Ma po prostu jak kredką malowane. Wiem, wiem, każda kwoka swoje dziecię chwali:)  Do tego nowe włoski wyrastają;) Sama już doczekać się nie może i mówi, że jak jej włoski urosną, to mamusia kitki jej czesać będzie. 
Wiele jeszcze przed nami, ale mam nadzieję, że najgorsze za nami:)